Biznes-Ekonomia-Finanse, Polityka

Unijny jurgielt biorą nawet patrioci

Jurgielt – zinstytucjonalizowana forma korupcji urzędników I Rzeczypospolitej przez mocarstwa ościenne w XVIII wieku. Jakkolwiek już w XVI wieku opłacanie polskich polityków przez inne państwa nie było niczym wyjątkowym, to pod koniec XVIII wieku wprowadzenie stałej pensji, wypłacanej przez ambasadę rosyjską stało się jednym z nieformalnych fundamentów ustrojowych Rzeczypospolitej. Jak ujawniły dokumenty ambasady rosyjskiej, zdobyte przez Polaków w czasie insurekcji warszawskiej 1794 – najbliższe otoczenie króla Stanisława Augusta Poniatowskiego (nawet Adam Naruszewicz), pobierało stałą pensję od ambasadora rosyjskiego. Ten materiał dowodowy doprowadził do skazania na karę śmierci przywódców konfederacji targowickiej.

Tyle encyklopedia a obecnie?

Nie da się ukryć, że i we współczesnych czasach istnieje jurgielt. Tym razem Unijny. Fundusze unijne wprowadzono nie tylko ze socjalistycznej głupoty – hołdując błędnej zasadzie, że wszystko trzeba regulować i wyrównywać poprzez interwencje finansowe dotując biedniejsze rejony. Wprowadzono je także by przyciągnąć na unijny lep kraje których elity nie grzeszą zbyt rozumem i odpornością na korupcję do których zalicza się i nasz nieszczęsny kraj. Tzw. elity pookrągłostołowe uwierzyły w fundusze tak bardzo, że w zamian za dostęp do nich spisały się z niepodległości kraju. Jakoś nie chciały zauważyć, że cała ta zabawa w Unię to bardzo sprytnie realizowana poprzez Niemcy idea tzw. Mitteleuropy zakładającej podporządkowanie sobie m.in. Europy Środkowo-Wschodniej po to by przekształcić gospodarki krajów tych terenów w gospodarki niekonkurencyjne dla gospodarki Niemiec. Rejon ten  miał być wykorzystywanym gospodarczo zapleczem imperium Niemieckiego. I to właśnie się odbywa na naszych oczach. Przemysł cukrowy rozsprzedany, stocznie zamknięte, rodzimego przemysłu samochodowego nie ma, groźba pakietu klimatycznego który dobije polską gospodarkę wisi coraz niżej, bezrobocie rośnie co zasila także tanimi polskimi rękami do pracy rynek niemiecki.

Po prostu niezorientowane, sprzedajne, zachłanne, zakompleksione i naiwne, dające się manipulować obcym wywiadom polskie elity – czy można w ogóle używać takiego słowa? – nie wiedzące najwyraźniej skąd bierze się kapitał, siła i bogactwo nardów przełknęły z łatwością ten komunał o zbawiennym działaniu funduszy unijnych. W naiwności miały już doświadczenie bo epoka Gierka im się bardzo podobała – sentyment pozostał aż do dziś. Polskie „elity” sejmowe od PiS poprzez PO po SLD pchały nas więc do unii tęskniąc z nadzieją, że Unia sypnie kasą i znów będzie jak za Gierka. I znów załapiemy się do żłoba . Ludziom się poprawi, humor wyborczy rozkwitnie, a elektorat zagłosuje jak trzeba. Unia się nami zaopiekuje a my tym czasem dobrze zjemy i zakąsimy na brukselskim stole, wypychając sobie kieszenie unijnym czy niemieckim jurgieltem.  No i czy się pomylili? Czy nie jest  jak za Gierka – jest nawet lepiej – praca jest i to na zachodzie. Trzeba się tylko trochę dalej przejechać. Sklepy wypchane towarem po sufit, fury, skóry i komury także są. Nawet na wczasy można pojechać dalej niż do Bułgarii. I są oczywiście także długi. Nawet efektowniejsze niż za Gierka. To bilion państwowego długo czyli po 25 tys. na głowę na każdego, plus długi ukryte i samorządowe dają już taką kwotę, że długi Gierka to pikuś – Pan pikuś można powiedzieć. Unia sypnęła kasą.

Takie podejście do państwa i gospodarki  – na kredyt  i za unijne fundusze – nie może dziwić jeśli przyjrzymy się mentalności lewicowej. To ludzie którym cudze pieniądze i majaczenia ekonomiczne Keynesa zawsze były bliskie. Co może dziwić to postawa Prawa i Sprawiedliwości, członkowie którego także najwyraźniej nie wiedzą skąd się bierze siła i bogactwo narodu dołączając do Keynesowego nurtu. Najwyraźniej politycy PiS hołdują przekonaniu, że kapitał nie bierze się z wolnego rynku, pracy, zdrowej niskoopodatkowanej, nieregulowanej gospodarki, wolnej konkurencji, silnej odbiurokratyzowanej władzy i nieistnieniu czegoś takiego jak przymusowy ZUS. Także uwierzyli w fundusze unijne, regulowanie i wyrównywanie wszystkiego i wszystkich oraz w niemiecki jurgielt który czerpią pełnymi garściami. Europosłów tej formacji przecież nie brakuje, kolejka na eurolisty jest długa a i nie jeden kandydat przebiera nogami. Politycy mniejszego samorządowego płazu także załapują się na różne prace przy funduszach. Wystarczy przeczytać oświadczenia majątkowe radnych. W przypadku Prawa i Sprawiedliwości zachodzi pewien dysonans poznawczy.  Wiadomym jest, że to formacja na wskroś patriotyczna i narodowa, której członkowie – jak ktoś to żartobliwie ujął – wstając rano zamiast pacierza śpiewają hymn narodowy. Hymn i pacierz oczywiście rzecz ważna ale od przesadzania w retoryce narodowej gospodarka jeszcze nikomu nie wzrosła, bezrobocie nie zmalało, długi trzeba będzie spłacać, pieniądze na armię nie urosną w szklarni, ZUS i tak zbankrutuje i nie będzie „godnych emerytur” co na spotkaniach często deklarują przedstawiciele tej formacji. Jak postrzegać partię, której najczęstszym słowem używanym podczas przemówień jest Polska i niepodległość, po czym jednym machnięciem pióra ś.p. Lech Kaczyński tą właśnie Polskę, którą tak gloryfikują codziennie jego ideowi koledzy – i przecież my wszyscy – tej niepodległości pozbawia otwierając w zamian worek z unijnym jurgieltem? Doprawdy trudno to pojąć kiedy słyszy się słowa o interesie narodowym i silnej Polsce jednocześnie widząc jak nasza obecność w Unii, wywalczona także propagandowo przez PiS, temu interesowi jaskrawie przeczy. Jak ten interes rozmywa się na naszych oczach. Czy sytuacja nie przypomina tej z XVIII wieku kiedy ówcześni panowie posłowie byli na rosyjskim czy pruskim jurgielcie? Jak skończyło się wysługiwanie się obcym dworom i życie za cudze wiemy doskonale. Dziś może być gorzej bo współczesny jurgielt (w sensie ślepego brnięcia w Unię) bierze cała sejmowa scena polityczna w tym i polscy patrioci, którzy czegoś chyba w tej unijnej zabawie nie zrozumieli. Nie zdziwmy się więc jak za jakiś czas znów bez powodzenia będziemy szukać się na mapie. Sen czarny i oby nie wyśnił się na jawie.

Paweł Wieciech

Wypowiedz swoje zdanie!

Poniżej możesz dodać swój komentarz.

Śledź komentarze przez RSS.

Prosimy o kulturalne wypowiedzi na temat.

W komentarzach dostępne są tagi HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

*Wymagane pola