<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Czasbochenski.pl</title>
	<atom:link href="http://czasbochenski.pl/blogi/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://czasbochenski.pl/blogi</link>
	<description>blogi</description>
	<lastBuildDate>Sun, 22 Apr 2012 10:59:55 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Długi marsz ku przepaści</title>
		<link>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/dlugi-marsz-ku-przepasci/</link>
		<comments>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/dlugi-marsz-ku-przepasci/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Apr 2012 22:55:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pawelwieciech</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/?p=80</guid>
		<description><![CDATA[Wśród rzeszy katolików w naszym kraju wciąż jeszcze nie mija zdziwienie czy niedowierzanie wywołane ostatnimi wynikami wyborów parlamentarnych. Nie chodzi już o to, że największy kredyt zaufania wśród głosujących zdobyła partia, która prawie w żadnym punkcie nie wypełniła swojego programu wyborczego lekceważąc ostentacyjnie wyborców. To oczywiście zadziwia, ale to co może dziwić najbardziej to oczywiście [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div>

Wśród rzeszy katolików w naszym kraju wciąż jeszcze nie mija zdziwienie czy niedowierzanie wywołane ostatnimi wynikami wyborów parlamentarnych. Nie chodzi już o to, że największy kredyt zaufania wśród głosujących zdobyła partia, która prawie w żadnym punkcie nie wypełniła swojego programu wyborczego lekceważąc ostentacyjnie wyborców.

<span id="more-45"></span>
<div>To oczywiście zadziwia, ale to co może dziwić najbardziej to oczywiście wykreowanie przez głosujących na trzecią siłę w parlamencie zbieraniny dziwnych typów skupionych w Ruchu Palikota, którzy już nie tylko krytykują tradycyjne wartości ale z nimi wulgarnie i bezczelnie walczą bez żadnego pardonu.</div>
<div>Nie jest to jednak sytuacja, której nie można było przewidzieć. Każdy kto śledził co działo się u nas w kraju przez ostatnie 20 lat wie, że odbywała się podskórna ideologiczna tresura i formowanie młodych ludzi. Na polu mediów drukowanych główny prym w tego rodzaju „metodyce wychowawczej” wiodła i nadal wiedzie tzw. Gazeta Wyborcza, cynicznie krytykująca wszelkie ośrodki i przejawy polskiego patriotyzmu, a wszelkie jego manifestowanie określając mianem szowinizmu, nacjonalizmu czy wręcz narodowego oszołomstwa czy zaścianka. Nie kryła także niechęci czy wręcz nienawiści do Kościoła Katolickiego. Przykładów nie trzeba szukać daleko. Na głównego wroga „dziennikarzy” z Wyborczej wyrósł redemtorysta o. Rydzyk, którego pasją jest właśnie aktywne krzewienie nie tylko wiary ale także wartości narodowych oraz otwarte i aktywne sprzeciwienie się postępującej laicyzacji płynącej dużą falą z Unii Europejskiej.</div>
<div></div>
<div>Krytyką objęci są także wszyscy katolicy którzy nie są na tyle otwarci by uczestniczyć w tzw. dialogu. Dialog to wymiana poglądów i co się za tym kryje, wzajemne zrozumienie lub przekonanie jednego rozmówcy do poglądów drugiego. Do dialogu nawoływał lewicowy aktywista Adam Michnik (właściwie Adam Szechter), redaktor naczelny tej właśnie gazety, pisząc swego czasu książkę, Kościół-Lewica-Dialog, która pokazywała, że dialog i rozmowa jest między tymi środowiskami czymś naturalnym i pożądanym. Niestety, dialog między tymi środowiskami nie tylko jest trudny ale jeśli chodzi o jakieś kompromisy, niemożliwy. Prowadzi bowiem do rozcieńczenia wartości, które w kontekście kompromisu tracą już zupełnie swoją pierwotną wartość. Z lewicą laicką, wbrew zachętom, żadnego więc dialogu być nie może bo i o czym, skoro obie strony znają się na wylot, tym bardziej kompromisu, bo niby w jakiej kwestii? Niestety wiele środowisk uległo tym złudzeniom w imię tzw. tolerancji, postępu, otwartości i nowoczesności. Dlatego mimo, że wciąż kościoły w Polsce mają rzesze wiernych, to jednak po efektach wyborów widać, że nie wszyscy są w stanie klarownie wskazać czym jest prawdziwa wartość, ulegając rozmydlonym hasłom niejasno pojętej tolerancji.</div>
<div></div>
<div>Na polu mediów telewizyjnych prym w „metodyce wychowawczej” wiedzie stacja TVN, gdzie nie ma chyba dnia by nie wypowiadał się ktoś kto z tradycyjną moralnością jest na duży bakier czy by nie padły słowa krytyki wobec ośrodków tradycyjnej wizji życia. Trudno także nie wspomnieć o „liderze” wychowania polskiej młodzieży w TVN tzw. Kubie Wojewódzkim, który systematycznie obraża i wyśmiewa wszelkie tradycyjne zasady życia, nie wahając się nawet do tak cynicznych posunięć jak wkładanie polskiej flagi w psie odchody. To tylko nieliczne przykłady ośrodków medialnych, które przez ostatnie lata usilnie pracowały by w śród mniej zorientowanych wytworzyć ogólną niechęć do ośrodków tradycyjnych wartości oraz ośrodków patriotycznych. Robią to obecnie także wysokonakładowe tygodniki, gdzie nie sposób nie zauważyć często nachalnej antyreligijnej propagandy. Ta niechęć systematycznie podgrzewana i kierowana głównie do subkultur oraz środowisk mniejszości przerodziła się w końcu w nienawiść i eksplodowała niedawno na ulicach naszych miast w postaci marszów dewiantów, satanistów, ateistów, aborcjonistów i innych reprezentantów szemranego półświatka pod pretekstem obrony ich praw. Jest jeszcze jednak inny wpływowy ośrodek medialny kierowany przez PRL-owską zmorę, mistrza kłamstwa i cynizmu Jerzego Urbana, byłego rzecznika PRL-owkich rządów, który w pookrągłostołowej rzeczywistości odnalazł się bardzo szybko wydając jeden z najbardziej wulgarnych tygodników na rynku. To głównie działalność Urbana, czego sam nie ukrywał, wyhodowała coś na kształt polskich hunwejbinów z partii Palikota czyli grupkę zaciekle walczących z kościołem i ze wszelkimi przejawami chrześcijaństwa dziwaków i szumowin, którzy ku zaskoczeniu zdrowej części społeczeństwa, otrzymali wystarczające poparcie, by znaleźć się w sejmie.</div>
<div></div>
<div>Kim są, wiedzą już wszyscy: od ludzi mających problemy z własną płcią po wypuszczonych z aresztu przestępców. Ale nie znaczy to, że ośrodki kreujące postawy antyreligijne i chrystofobiczne działają w Polsce o własnych siłach. To co dzieje się obecnie u nas, państwa zachodnie przerabiały już kilka czy kilkanaście lat temu, kiedy to lewackie i antyklerykalne ugrupowania dokonały tzw. marszu przez instytucje doprowadzając do realizacji założeń włoskiego, filozofującego komunisty, Antoniego Gramsciego, działającego w latach 20-tych ubiegłego wieku, założyciela Włoskiej Partii Komunistycznej, który dążył do wzniecenia wówczas rewolucji. Jemu samemu się to nie udało ale udało się to znudzonej młodzieży, która kierowana niezadowoleniem i buntem przeciw rzeczywistości uznała, że lewicowe założenia tzw. kontrkultury (zaprzeczenie wartościom kultury tradycyjnej) do których Gramsi się odwoływał na swój sposób, czyli do totalnego wyzwolenia wewnętrznego i społecznego jednostki oraz zasianie tzw. ducha rozłamu, jest czymś, na czym mogą zbudować nowy świat. Przypominały o tym ostatnio pisma związane z Nową Prawicą. Założenia tzw. kontrkultury w rozumieniu nowych lewicowców nie były niczym innym jak marksizmem kulturowym, czyli czymś co w Rosji Sowieckiej przerabiano. W latach ‘60 ubiegłego wieku rozpoczął się więc zaczęty przez te środowiska tzw. długi marsz przez instytucje, który dla ideologów tego kierunku zakończył się powodzeniem. Zdołali bowiem opanować wiele wpływowych ośrodków władzy i przejęli nadzór nad wieloma państwowymi instytucjami, powoli wzmacniając swoje wpływy w instytucjach ponadnarodowych jak np. obecna Unia Europejska. Z chwilą kiedy mieli już wpływ na rządzenie, zaczęli swe poglądy wcielać w życie nadając im już wymiar obowiązującego prawa. Dziś prawo marksistowskie i idea państwa neutralnego światopoglądowo, podchwycone w propozycjach Gramsiego przez młodych kiedyś zachodnich lewicowców, dociera i do nas, naiwnie i prostacko kopiowane jako wyznacznik postępowości i nowoczesności. Jak wiadomo, lewicowa ideologia zaszczepiona w państwach zachodnich w latch 60-70 ubiegłego wieku, doprowadziła je na skraj gospodarczego niebytu i katastrofy demograficznej. Czy my znacznie odbiegamy obecnie od tego stanu?</div>
<div>Kim są więc tzw. politycy z ruchu Palikota? Nie chodzi o wymienianie ich z nazwiska i ich zamiłowania, bo z tym każdy już chyba zdążył się zapoznać. Pytanie pozostaje jednak jak można zatem zinterpretować ich zaciekłą walkę z krzyżem? Cóż bowiem kryje się za tym znakiem? Czy to tylko dwa kawałki drewna zbite razem gwoździem? Nie, nawet niewierzący wiedzą, że nie. Za krzyżem stoi cały szereg wartości i zasad. Świat określonych zachowań oraz świat duchowy, wartości uniwersalnych i nieprzemijających, czyli taki, który znienawidzony jest przez marksistów i komunistów wszelkiej maści za to, że nie da się go kontrolować. A jak wiadomo, marksizm to ideologia sprzeciwiająca się zachowaniom wolnym, spontanicznym i naturalnym. Marksizm zakładał wręcz coś przeciwnego tj. kontrolę i sprawowanie władzy nad wszystkim oraz planowanie czy projektowanie rzeczywistości centralnie według jednej „słusznej” ideologii. To, czego nie dało się kontrolować lub podporządkować, miało zniknąć lub wyginąć. Tradycyjne zasady postępowania kłują każdego pogańskiego aktywistę, także i z tego powodu, że nie jest on przyzwyczajany do przestrzegania zasad żadnych, a o wszelkich wartościach wyższych jest w stanie mówić tylko w wymiarze ich banalizowania i ośmieszania. Jego zepsuta natura odbiera je jako ciężar nie do udźwignięcia. Ludzie, zaczynający walkę z krzyżem, to nikt inny jak nowo wyhodowane przez wpływowe ośrodki propagandy, pokolenie wojujących marksistów, próbujących na nowo raczyć nas wizją totalniackiego państwa, wierzących, że ich pogańska idea odgórnego zarządzania życiem i poglądami jest w stanie zbudować jakiś lepszy świat równych i szczęśliwych. Niestety, nigdy jeszcze ten eksperyment się nie udał. A marksizm, poprzez swą ordynarną propagandę i inżynierię społeczną, zawsze doprowadzał do anarchii, chaosu, zbrodni i bezprawia. Ostatecznie do skrajnej nędzy, bankructwa gospodarek, prześladowań i zakłamania. W efekcie szerzenia laickiego państwa, walki z wartościami oraz „urabianie” mas poprzez nachalną, ordynarną i prostacką propagandę, kierując ją do niskich instynktów powstaje i uaktywnia się motłoch, tzw. szumowina społeczna, której jedynym motorem napędowym w życiu jest pogarda i nienawiść. Nie widząc innego celu w życiu jak ten by zniszczyć czy wyszydzić te wartości, które stają jej na drodze jako przeszkoda lub które zostały wyznaczone przez sprytnych manipulatorów i kuglarzy socjotechnicznych jako główny wróg orędowników marksizmu, totalitarnych wizji i społecznych eksperymentów. Nienawiść jest bowiem od wieków motorem rewolucji. A dla rewolucji nie ma trwałych wartości i zasad. Nie ma świętości. Moralne i etyczne jest tylko to co w danej chwili służy dla dobra rewolucji. Mamy tu więc zastąpienie etyki tradycyjnej i ponadczasowej „etyką” sytuacyjną. Można więc dobrem rewolucji usprawiedliwić każde kłamstwo, każdą nikczemność i każdą zbrodnię.</div>
<div></div>
<div>Niestety pamięć ludzka jest krótka, a na świat przychodzą coraz to nowe pokolenia, dla których doświadczenia poprzednich epok są tylko obrazkami w książkach do historii lub niewygodnym materiałem którego muszą się nauczyć. Często nie mają nawet dostępu do wiedzy, która by wyświetliła na czym polega fałszywość lewicowych ideologii. Dlatego ośrodki lewicowej propagandy nie próżnują, zwłaszcza w zlaicyzowanej Unii Europejskiej, w której zasady funkcjonowania i przyszłość wierzy całkiem spora rzesza Polaków. Pytanie czy aby się nie rozczarują? Pół biedy jeśli inicjatywa unijna zbankrutuje. Gorzej jeśli zakończy się nieprzewidywalnymi wstrząsami społecznymi czy nawet wojną.</div>
<div>Ale walka o krzyż ma też i inny wymiar. Ma także wymiar zwykłej zadymy politycznej, sztucznie wykreowanej mającej na celu przekonać nas, że jest to obecnie najważniejsza sprawa do rozstrzygnięcia. Ma to odwrócić naszą uwagę od rzeczy innych, bardzo istotnych i pokazujących nieudolność i głupotę rządzących. Daje się nam więc wmówić, że Polacy są podzieleni w walce o krzyż i walkę tę się cały czas podsyca kolejnymi prowokacjami. Wywołuje się sztuczne wojny po to by naszej uwadze umknęły kolejne kompromitacje posunięcia i bezsilność władz wobec ważnych problemów, ich nieudolność oraz finansowa zapaść jaka nas najprawdopodobniej czeka. Krzyż i kościół jest więc przysłowiowym „chłopcem do bicia”. Nie zmieniło się więc najwyraźniej nic od czasów Nerona, który obarczył winą za pożar Rzymu chrześcijan. Obecnie przerabiamy scenariusz podobny. Kto jest winny niewydolności finansowej państwa? Kto jest winien wzrastającym koszom życia i zapaści Unii Europejskiej? Odpowiedź już znamy.</div>
<div></div>
<div>Obserwujemy także od dłuższego czasu uaktywnienie się środowisk mniejszości seksualnych. Jest to wynikiem celowego ich pobudzania do ostentacyjnej manifestacji swojej obecności i walki o swe założone przez siebie często wydumane prawa lub niby ich obrony. Wszelkie parady ludzi o różnych orientacjach czy wręcz dewiacjach seksualnych, feministek, agnostyków czy tzw. „wykluczonych”, cokolwiek by to miało znaczyć, są pokazaniem nowego elektoratu lewicy. Do niedawna elektorat ten miała stanowić sztucznie stworzona klasa robotniczo – chłopska. Problem w tym, że nie było to możliwe na dłuższy okres. Chłopi czy robotnicy sami chcieli się wybić do wyższych klas społecznych pałając chęcią dorobienia się coraz to większych dóbr materialnych czyli zaczęli walczyć o kapitalizm , co skutkowało falami masowych protestów przeciw biedzie i niewydolności systemu socjalistycznego. Teraz lewica wybrała sobie nowy elektorat, według niej bardziej stabilny, gdyż ciężko jest ludziom o danej orientacji płciowej ją zmienić. Mimo, że wspomniane środowiska są mniejszością to próbują narzucać swoje wizje życia społecznego i żądania zmiany prawa większości. Mamy tu więc do czynienia ze zjawiskiem dość niezdrowym gdzie ogon zaczyna machać psem. Pytanie: jak długo można sobie na to pozwolić?</div>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/dlugi-marsz-ku-przepasci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jaka piękna katastrofa Panowie</title>
		<link>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/jaka-piekna-katastrofa-panowie/</link>
		<comments>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/jaka-piekna-katastrofa-panowie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Apr 2012 22:54:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pawelwieciech</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/?p=77</guid>
		<description><![CDATA[Mam jeszcze żywo w pamięci rok 2004 kiedy to, jak Polska długa i szeroka, nie sposób było uniknąć nachalnej i ordynarnej propagandy związanej z naszą tzw. akcesją do struktur Unii Europejskiej i zbliżającym się wówczas referendum. Co to się wówczas nie działo. Debaty, przemówienia, artykuły, foldery, plakaty, występy, reklamy we wszystkich mediach. Do propagandowej roboty [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div>Mam jeszcze żywo w pamięci rok 2004 kiedy to, jak Polska długa i szeroka, nie sposób było uniknąć nachalnej i ordynarnej propagandy związanej z naszą tzw. akcesją do struktur Unii Europejskiej i zbliżającym się wówczas referendum.</div>
<div></div>
<div><span id="more-46"></span></div>
<div></div>
<div>Co to się wówczas nie działo. Debaty, przemówienia, artykuły, foldery, plakaty, występy, reklamy we wszystkich mediach. Do propagandowej roboty zaprzężono wszystkich naiwniaków i konfidentów oraz co niektórych, szczególnie tych mających nieładną przeszłość, hierarchów kościelnych. Wśród nich byli także i Polacy, którzy po latach SBeckiej, szarej i biednej Polski, zakompleksieni swoim położeniem, widzieli w Unii jakąś nadzieje, wyrwanie się z zapleśniałej komuny na tzw. kapitalistyczny zachód. Nie wiedzieli jeszcze (bo ci co chcieli ich o tym poinformować dostali medialny knebel), że ten zachód od kapitalizmu już dawno zaczął odchodzić karmiąc siebie i swych obywateli socjalem i to jeszcze kredytowanym. Po kraju jeździła wówczas ekipa składająca się z proroków mniejszych i większych, która 15 maja 2003 roku zawitała również do miejscowości gdzie miałem okazję ją podziwiać. Na czele tej ekipy stał – a jakże – nasz nieodżałowany, cieszący się niesamowitym poparciem społecznym, prezydent męczennik (bardzo cierpiał na golenie), szermierz lewicowej wizji świata i kwiecistej gadki, prawie szef ONZ Aleksander Kwaśniewski. Towarzyszyło mu również grono proroków mniejszych jak np. Krzysztof Janik – minister spraw wewnętrznych i administracji z SLD, Leszek Moczulski – konfident SB – TW „Lech”, który napisał nawet książkę o tym jak nam w tej Unii będzie dobrze, ks. Boniecki, tzw. duchowny postępowych katolików czyli takich którym chrześcijaństwo się już znudziło. Cała ta ekipa „narodowych wieszczy” gościła na bocheńskich urzędach gdzie np. w starostwie przyjmowała ją Małopolska Rada Integracji Europejskiej powołana przez samego wojewodę. Niedługo potem po konferencji prasowej w UM wystąpiła na bocheńskim rynku towarzysząc mowie wieszcza głównego który w kwiecistym przemówieniu rozmywał nasze wątpliwości i obawy unijnej przyszłości. Nie wszyscy jednak na rynku byli takimi głupcami by dać się na to nabrać. Nad zebranym tłumkiem widniał transparent lokalnego UPR z napisem „Unia = drożyzna” oraz „Unia Europejska Jawohl”. Świadczy to o tym, że inna opcja oraz ludzie którzy już wówczas wiedzieli co za tym stoi jednak była. Jak się obecnie czują te tabuny wieszczów, które tak szumnie i dumnie wprowadzały nas do tzw. Unii Europejskiej? Nie czują otaczającego nas palikotowo-unijnego obciachu? Nie jest im miętowo i głupio?  Otóż chyba nie. Weźmy takich brylujących na salonach europosłów. Każdy z nich miesięcznie dostaje na czysto po odliczeniu kosztów 7665 euro czyli prawie 33 tys. zł do ręki – po dzisiejszym kursie. To przez 5 lat kadencji daje prawie 1,5 mln zł. Jerzy Buzek (TW „Karol”) przez 1,5 roku zaoszczędził ponad 900 tysięcy złotych. Zanim ta cała szemrana Unia się rozleci wszyscy nasi eurowieszcze zdążą rozwiązać sobie chyba wszystkie finansowe problemy z ich wnukami włącznie. Im więc ta Unii wyjdzie niewątpliwie na dobre. Gorzej z Polakami, którzy przed rozleceniem się tego marksistowskiego tworu nie zdążą posmakować tego naszego „by żyło nam się lepiej” płacąc na litr benzyny grubo ponad 5 zł i spłacając długi rozrzutnych i nieodpowiedzialnych lekkoduchów, którzy używając socjotechnicznych sztuczek dorwali się do tzw. władzy. Czy ci wszyscy przemądrzali pro-unijni profesorkowie, gwiazdy TV, aktorzy czy muzycy występujący na pro-unijnych imprezach nie czują zażenowania widząc jak niemieckie bojówki organizują nam w Warszawie lewackie manify bezczeszcząc nasze Święto Niepodległości? Nie chce im się zorganizować obecnie jakiegoś festynu i ogłosić, że to projekt za unijne pieniądze, że „tak to właśnie działa”? Nie? Szkoda. Bo jakoś obecnie czujemy deficyt wieszczów i proroków, jakoś pozamykały im się gęby, a lud nie wie kogo się słuchać. Co będzie jak w tej zgryzocie zacznie czytać książki i zauważy kto ich nadmuchał w balon?</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/jaka-piekna-katastrofa-panowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kim jest Waldemar Pawlak?</title>
		<link>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/kim-jest-waldemar-pawlak/</link>
		<comments>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/kim-jest-waldemar-pawlak/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Apr 2012 22:52:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pawelwieciech</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/?p=74</guid>
		<description><![CDATA[Trudno nie zapamiętać sceny gdy podczas filmu Jacka Kurskiego „Nocna Zmiana” pod jego koniec kamera pokazuje na początku sylwetkę Waldemara Pawlaka i za chwilę wykonuje powolne zbliżenie jego rąk. Co powiedziały nam sylwetka oraz ręce Waldemara Pawlaka? Nie da się ukryć, że niepewnie i drżąco przesuwające się po kartce palce przyszłego premiera pokazały wielką niepewność, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div>

Trudno nie zapamiętać sceny gdy podczas filmu Jacka Kurskiego „Nocna Zmiana” pod jego koniec kamera pokazuje na początku sylwetkę Waldemara Pawlaka i za chwilę wykonuje powolne zbliżenie jego rąk. Co powiedziały nam sylwetka oraz ręce Waldemara Pawlaka? Nie da się ukryć, że niepewnie i drżąco przesuwające się po kartce palce przyszłego premiera pokazały wielką niepewność, obawę czy nawet strach. Z resztą nie ma się co dziwić. Z ciągnika przesiąść się na fotel premiera to musi być wielki przeskok umysłowy kosztujący sporo stresu. Kim jest min. Pawlak – jeden z ważniejszych ministrów w rządzie PO?

<span id="more-47"></span>

<img src="http://www.czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/wp-includes/js/tinymce/plugins/wordpress/img/trans.gif" alt="" />

Takie pytanie przychodzi do głowy w związku z umową gazową jaką min. Pawlak podpisał w październiku ubiegłego roku z  wicepremierem rosyjskiego rządu Igorem Sieczininem na dostawy gazu do Polski. Trudno nie przedstawić kilku szczegółów zwłaszcza, że nie przypominam sobie by jakiekolwiek media – oprócz tygodnika Najwyższy Czas (nr 23 4 VI 2011) – wdawały się w szczegóły tego porozumienia. A porozumienie to nie tylko nasza porażka ale ma przesłanki by stać się giga skandalem. Zawiera postanowienia skrajnie dla nas niekorzystne. Pokazuje, że obecny rząd nie jest w stanie lub nie chce dochodzić interesów kraju który reprezentuje.

Po pierwsze umowa zmienia kontrakt jamalski podpisany w 1993 r.  Według nowej umowy aż do 2022 będziemy kupować od Rosji więcej gazu niż potrzebujemy, bez prawa odsprzedaży. Artykuł 1 protokołu zobowiązuje Polskę do zakupu już w 2011 roku łącznie 10,5 mld m3, a w latach 2012-2022 ma to być 11 mld m3 rocznie. (Wcześniej wystarczało nam 7,4 mld) Strony zobowiązały się również do tego, że „Wielkości dostaw po 2022 roku będą uzgodnione dodatkowo”. Zmieniono również artykuł 4 protokołu dodatkowego, wprowadzając tam zapis który mówi, by strony w możliwie krótkim terminie podpisały nowy kontrakt na przesył gazu w latach 2020-2045 w wysokości około 28 mld m3 rocznie”. 11 mld m3 zakontraktowane na mocy protokołów dodatkowych z 29 października 2010 roku to ilość znacznie przekraczająca polskie zapotrzebowanie na gaz. Z kolei po 2022 roku będzie to ilość niemal cztery razy większa od naszych potrzeb?! Kuriozum stanowi nie tylko ilość zakontraktowanego gazu ale również to, że w 1993 roku Polska zobowiązała się, że gazu z Rosji którego nie wykorzysta, nie będzie sprzedawać innym krajom. Będziemy zmuszeni ten gaz magazynować. To wszystko zostało podpisane w przeddzień uruchomienia wydobycia gazu łupkowego w Polsce!!! Co więcej takie posunięcia z góry przekreślają dywersyfikację źródeł od innych odbiorców.

Kolejna sprawa to utrata kontroli nad EuRoPol Gazem SA (poprzez podział akcji), spółki która miała wpływ na ustalanie cen przesyłu. Rząd Polski zgodził się także na ceny przesyłu nie uwzględniające unijnych przepisów, co może skutkować karami nałożonymi przez Komisję Europejską. Co więcej, Polska umorzyła Gazpromowi 1,2 mld złotych długu!!! Autor który wyświetlił te szczegóły Leszek Szymowski pisze: „Mamy więc do czynienia z gigantyczną aferą, której skutki będziemy odczuwać przez co najmniej 11 lat.”.

Zapytajmy więc kim jest w takim razie minister Pawlak, skoro pozwala sobie na podpisanie umowy całkowicie uzależniającej nas od Gazpromu i narażającej nas na inne fatalne w skutkach rezultaty takich działań? Z jednej strony można przypuszczać, że ktoś kto podpisuje tak niekorzystną dla siebie umowę jest skończonym  głupcem. Bo powiedzmy sobie szczerze tylko głupiec może coś takiego podpisać. Z drugiej zaś strony min. Pawlak znowu takim głupcem być nie może i zapewne nie jest. Był premierem, był ministrem, od dobrych kilku lat jest jak nie w rządzie to w ławach sejmowych. Wiedział gdzie być w danym momencie, jak i gdzie się zakręcić by dojść do takiego stanowiska, a przez lata wykonywania tej posady nabrał już sporego doświadczenia. Raczej trudno go podejrzewać, że jest jakimś głupcem. No, ale skoro nie stan umysłu to co skłoniło ministra prawie 38 milionowego kraju by podpisać taką umowę?

Druga rzecz która nasuwa się jako przypuszczenie to być może fakt przekupienia ministra Pawlaka. Po prostu Waldemar Pawlak wiedział, że podpisuje skrajnie niekorzystną dla kraju umowę lecz rozterki sumienia zagłuszyła mu suma jaką do kieszeni wsunął mu Gazprom. Być może zadział ten sam chwyt co w przypadku Schroedera, kiedy to kanclerz Niemiec zostaje współpracownikiem Gazpromu. Być może Gazprom zafundował Pawlakowi godziwą emeryturę za biurkiem w Gazpromie. Tego nie wiemy – przynajmniej teraz.  Ale i to jest tylko przypuszczeniem bo trudno zarzucać bez dowodów, że nasz minister bierze łapówki od sowieckich cwaniaków. To znowu nie takie proste, szczególnie jak się jest namierzanym cały czas przez różne służby.

Jest i trzecia możliwość takiego położenia naszego interesu – szantaż. Być może w któryś piękny wieczór stanęła u drzwi Pawlaka załoga dwóch smutnych panów. Rozmowa trwała krótko ale na tyle dosadnie, że min. Pawlak w mgnieniu oka zrozumiał, że są jednak siły wyższe wśród których ministerialne podskoki nie robią żadnego wrażenia. Być może panowie dali naszemu ministrowi do zrozumienia, że posiadają takie informacje, których ujawnienie w przeciągu trzech dni zmiecie ten cały rząd w historyczny niebyt. Strach przed smutnymi panami, którzy składają niezapowiedziane wizyty ale i przed możliwością pożegnania się z polityką czy kompromitacją był silniejszy.

Czy są jeszcze jakieś inne powody z tych trzech podpisania takiej umowy? Niestety w całej tej historyjce jesteśmy skazani tylko i wyłącznie na domysły, a że Waldemar Pawlak nie wyjawił nam skąd pomysły na taką niekorzystną umowę to domyślać się nam można. Niewątpliwie jednak jeden z tych punktów zaistniał. Coś lub ktoś musiało min. Pawlaka popchnąć do wykonania takiego czynu. Kim jest zatem Waldemar Pawlak i co spowodowało, że nie zawahał się podpisać skrajnie niekorzystnej dla nas umowy, szczególnie w kontekście wyłaniającej się perspektywy wydobycia naszego rodzimego gazu łupkowego? To bardzo ciekawa sprawa.

</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/kim-jest-waldemar-pawlak/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ponad 24 mln Polaków nie zagłosowało na Platformę</title>
		<link>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/ponad-24-mln-polakow-nie-zaglosowalo-na-platforme/</link>
		<comments>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/ponad-24-mln-polakow-nie-zaglosowalo-na-platforme/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Apr 2012 22:51:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pawelwieciech</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/?p=72</guid>
		<description><![CDATA[Ponad 24 mln ludzi nie zagłosowało na Platformę Obywatelską. Z ponad 30 mln uprawnionych do głosowania na PO zagłosowało tylko nieco ponad 5,5 mln – czyli ok 1/5. Czy demokracja nie jest nadużyciem? Mimo, że olbrzymia większość na PO nie głosowała PO rządzi i decyduje o tych którzy nie zamierzali oddawać jej władzy! Poza tym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Ponad 24 mln ludzi nie zagłosowało na Platformę Obywatelską. Z ponad 30 mln uprawnionych do głosowania na PO zagłosowało tylko nieco ponad 5,5 mln – czyli ok 1/5. Czy demokracja nie jest nadużyciem? Mimo, że olbrzymia większość na PO nie głosowała PO rządzi i decyduje o tych którzy nie zamierzali oddawać jej władzy!

<span id="more-48"></span>

Poza tym znaczna część ludzi jest przekonanych, że PO rządzi bo zaufała jej większość Polaków. Tymczasem ponad 16 mln uprawnionych do głosowania nie poszło głosować, a wśród tych co poszli prawie 9 mln nie zagłosowała na Platformę Obywatelską. Szkoda, że w takim układzie te ogółem 24 mln obywateli nie mających z PO nic wspólnego będzie musiała znosić udrękę rządów mniejszości. Szkoda także, że decyzje jakie PO podejmie będą się przekładały na wszystkich, a nie tylko na tych którzy oddali na nią głosy.

Ukazała się góra komentarzy na temat wyników ostatnich wyborów i oczywiście prób wyjaśnienia dlaczego wbrew zdrowemu rozsądkowi większa część głosujących wybrała PO. Niemniej jednak najbardziej trafny wydaje się być jeden z komentarzy podkreślający wyniki ostatnich wyborów samorządowych. Przypomnijmy w 2010 roku samorządy wygrała PO i to w stopniu bardzo zbliżonym do obecnych wyników wyborów. W sejmikach np. 222 miejsca dla PO, 141 dla PiS. PiS straciło przewagę w trzech województwach, w dużych miastach   przodowali kandydaci niezależni i PO. Dlaczego ludzie wyborach do sejmu także zagłosowali na PO? Powód jest prozaiczny – pieniądze. Kiedyś ośmieliłem się wspomnieć, komentując wygraną w Bochni burmistrza bezpartyjnego, że w Polsce demokracja polega na przepływie kasy po linii partyjnej. Wywołałem tym burze zgryźliwych komentarzy. A tym czasem wszystko wydaje się potwierdzać. Samorządy otrzymują dotacje, a gdzie i do kogo one trafią decydują oczywiście wybrani do władzy lokalnej misie. Fundusze idą z góry przeważnie przez ręce swoich partyjnych kolegów. PO mając przewagę w samorządach, sejmikach i na stanowiskach starostów, wójtów czy burmistrzów po prostu załatwia sobie klientele wyborczą rozsyłaniem kasy do tych, którzy ich popierają, przy okazji wiedząc także, że nie ma co się oddalać od wpływowego biznesu. Dotacje czy to krajowe czy unijne przechodzą przez ich ręce, a oni już je kierują gdzie trzeba. Ostatecznie wygląda to tak, by ludzie mogli łatwo zauważyć który samorządowiec umie załatwić gotówkę na drogi czy mosty, a który nie. Po prostu inwestycjami może się pochwalić tylko ten, a nie inny wójt czy burmistrz. Reszta, która się stawia lub jest poza nawiasem PO może liczyć na resztki. A czy lokalny biznes wraz ze swoimi pracownikami kręcący z PO lody na dole nie zagłosuje za kolejnymi kilkoma latami owocnej współpracy? Kto by tam myślał o jakiejś polskiej racji stanu, długu publicznym, kompromitacjach rządu czy rozkładzie, gniciu i degrengoladzie państwa – są pieniądze i stanowiska? – jest i głosowanie na kogo trzeba. Ale to nie jedyny elektorat PO. Kolejny element wybroczy Platformy to stara komuna. Wie już na 100%, że PO nie będzie się grzebać w żadnej lustracji, rozliczeniach, pościgach za kopalnie Wujek czy tropieniu i nękaniu zabójców ks. Popiełuszki (obecnie na wolności – mają się dobrze), Przemka Pyjasa czy setek innych zamordowanych przez PRLowską bezpiekę. Tym bardziej pozwoli fikać Urbanowi, Lisowi i promować na autorytet Wojciecha Jaruzelskiego. Po prostu dil okrągłostołowy o nieruszaniu naszych i waszych działa bez zarzutu, a po ostatniej lekcji jaką dostał Tusk gdy zachciało mu się zabaw z Peterem Voglem i zaraz potem od razu wykręcono mu aferę hazardową, nie wychyli się już nawet o centymetr. Innymi słowy interesy starej gwardii, która za parawanem PO kręci tu także niezłe lody jest zabezpieczony. Następny element wyborczy PO to oczywiście rodziny – elektorat naturalny dla każdej partii czyli najbliżsi, szwagrzy, ciotki, wujki itp., którzy zawsze mogą się pochwalić, że ich krewny to samorządowiec pełną gębą, a i załatwić szybciej zawsze coś można. W końcu licznym elektoratem PO są także naiwni idioci wierzący w reklamy i w telewizor, których złudna socjotechnika, pijar i retoryka fachowców PO przekonał, że Platforma prowadzi Polskę ku wolnemu rynkowi, nowoczesności i dobrobytowi, a Donald Tusk, Jerzy Buzek, Janusz Lewandowski i cała ta ekipa trzepie całą Unią tylko wióra lecą. Tu dużo udzielają się również tzw. młodzi wykształceni czyli fachidioten, którzy w swej młodzieńczej naiwności, snobowaniu się z Gazetą Wyborczą w ręku i wykształceniu po państwowych socjalszkołach są np. przekonani, że w świecie obserwujemy nie bankructwo socjalizmu, co rzeczywiście ma miejsce, ale widok bankrutującego kapitalizmu, który w Polsce wprowadzał Wałęsa z Michnikiem przy Okrągłym Stole. (Nie mogą zauważyć, że cały kapitalizm przeniósł się już dawno ze swoja produkcją do Chin czy Indii, Europę zostawiając ze socjalem, długami i kryzysem) Nie można też ominąć całkiem sporej grupy karierowiczów oraz spoconych panów goniących za groszem. Gdzie jest szansa by się na coś załapać jak nie poprzez podlizywanie się do PO? Czy trzeba coś więcej by PO wygrała każde kolejne wybory? Cóż, dla przeciwników politycznych PO pozostaje nadzieja, że tą całą unijną zgraję rozsadzi ich własna głupota i zakłamanie, a dla PO i jej klienteli skończy się kurek z pieniędzmi. Choć, obserwując tykającą bombę podłożoną pod nasze finanse publiczne być może pieniądze skończą się szybciej niż to jest przewidywane. To będzie piękna katastrofa. Szkoda, że konsekwencje odczujemy wszyscy a odpowiedzialność będzie jak zawsze zbiorowa tzn., ze odpowiedzialność rozmyje się na ogólnie pojęte państwo, natomiast Donald Tusk oraz wataha jego kumpli pozostanie bezkarna.

30 512 850 mln -  liczba uprawnionych do głosowania
16 143 347 mln -  liczba osób która nie poszła głosować
14 369 503 mln -  tyle oddano głosów ważnych
5 629 773 mln -  tyle oddano głosów na PO
24 883 077 mln -  ogólna liczba osób która nie oddała głosów na PO]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/ponad-24-mln-polakow-nie-zaglosowalo-na-platforme/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Postrzelajmy do rządu</title>
		<link>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/postrzelajmy-do-rzadu/</link>
		<comments>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/postrzelajmy-do-rzadu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Apr 2012 22:50:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pawelwieciech</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/?p=70</guid>
		<description><![CDATA[Nie da się ukryć, że Polacy są rozbrojeni do niemal gołych gaci. Nie tylko po rządach min. Klicha sypie się nam armia już praktycznie bez marynarki ale i sami nie mielibyśmy się czym bronić gdyby przyszło najgorsze. Oczywiście na razie (jeszcze) wojna nam nie grozi ale już min. Roztworowski o czymś podobnym wspominał czy to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div>

Nie da się ukryć, że Polacy są rozbrojeni do niemal gołych gaci. Nie tylko po rządach min. Klicha sypie się nam armia już praktycznie bez marynarki ale i sami nie mielibyśmy się czym bronić gdyby przyszło najgorsze. Oczywiście na razie (jeszcze) wojna nam nie grozi ale już min. Roztworowski o czymś podobnym wspominał czy to żarty czy to na serio, więc dobrze będzie skreślić kilka uwag i postawić pytanie dlaczego obywatele USA, Szwajcarii  czy Finlandii mają swobodny dostęp do broni a Polacy nie?

<span id="more-49"></span>
Jak wiadomo rządząca PO lubi sobie postrzelać. Donald Tusk próbując podlizywać się fanom footballu (z resztą wyszło mu to ostatecznie fatalnie) próbował także strzelać, nie do tarczy jednak ale do bramki. Co do broni to raczej nikt jeszcze nie słyszał by miał do niej jakąś ciekawość. Normalny mały chłopiec jednak jak mu tata nie kupi karabinu to sobie go zrobi z kija. Być może Donald Tusk, cała PO i reszta sejmu jak byli mali bawili się innymi zabawkami ale cóż? Tak też podobno bywa.

W Polsce obowiązuje zakaz posiadania broni. Broń mogą posiadać tylko uprzywilejowani. Dziwny to zakaz  bo pomyślmy na trzeźwo komu taki zakaz jest na rękę. Z pewnością w pierwszym rzędzie bandytom, którzy mają niesłychanie ułatwione zadanie. Wybierając sobie ofiarę PO zwalnia ich z wysiłku myślenia i obawy o to czy ich ofiara ma ze sobą broń czy nie. Jeden uzbrojony człowiek może zastraszyć nawet spory tłum. Tu za takie udogodnienie bandyci są jej chyba dozgonnie wdzięczni gdyż jak pokazały wyniki ostatnich wyborów prezydenckich więźniowie murem, a raczej drutem, zagłosowali za „mistrzem czarnego humoru” Bronkiem Kmorowskim. Jak pokazują wyniki wyborów choćby z wiśnickiego zakładu karnego za Bronisławem Komorowskim zagłosowało tu 274 (93,52%) więźniów, za Lechem Kaczyńskim zaś 19 (6,48%!). Czy to nie jest dogodność dla bandytów nie zajmować  sobie głowy kalkulowaniem czy właściciel domu, który chcą okraść śpi z rewolwerem pod łóżkiem czy nie? Czy też przy chęci wyciągnięcia komuś czegoś z walizki ktoś nie odstrzeli im pośladka? Tak więc tu PO o elektorat martwić się nie musi. I pomyśleć, że szlachta polska z bronią – szablą – chodziła niemal wszędzie i zawsze. Nawet w kościele podczas podniesienia szlachcice solidarnie podnosili broń na znak gotowości obrony wyznawanych wartości. Powszechny dostęp do broni zwiększa bowiem odpowiedzialność za swe czyny i słowa. Czy ktoś ryzykowałby wyjęcie broni publicznie bez narażenia się na ten sam odruch ze strony przechodniów?

Drudzy którzy są naszym paltfusmersom dozgonnie wdzięczni za zakaz posiadania broni to zapewne nasi umiłowani sąsiedzi, którym pokój i duch „solidarnej” Unii maluje się na ustach (choć już coraz słabiej to widać). Niejeden z nich pewnie wspomina opowiadania dziadków, którzy zwiedzali Polskę albo z Wehrmachtem albo z Czerwonoarmieńcami. Podczas wojen w starożytnej Grecji, gdy poseł perski rozkazał Grekom rzucić broń i zdać się na łaskę króla Kserksesa odpowiedzieli: „przyjdź i weź”. Wiedzieli co mówią bo mieli się czym bronić i tak łatwo poddać się nie zamierzali. A co by odpowiedzieli obecnie Polacy w takiej sytuacji? Gdybyśmy puścili wodze fantazji (wykluczając na razie bombę atomową – tu niestety nie byłoby czasu na puszczanie wodzy fantazjom) i oczami wyobraźni wyobrazili sobie wkroczenie wojsk jakiegoś agresora do choćby takiej Bochni, po dwutygodniowej tym razem kampanii wrześniowej, można zobaczyć mieszkańców jak rzucają się na najeźdźców z wałkami do ciasta, kuchennymi nożami, widelcami lub procami na bolce z drutu. Co niektóry posiadałby pewnie szwajcarski scyzoryk. W pobliskich wsiach byłoby podobnie gdyż niesłychany postęp w GMO zaznaczyłby się dużym deficytem wideł, cepów i kos. Czym w najeźdźców by rzucali? Chyba mosiężnymi parnikami ale widać wyraźnie, że druga kampania wrześniowa byłaby niesłychanie barwna i szybka. Nawet po powstaniu listopadowym władze carskie po roku dopuściły już pozwolenia na broń, a po czterech latach był już do niej dostęp powszechny. Broń za zezwoleniem można było legalnie posiadać w Królestwie Kongresowym. Brak zezwolenia narażał najwyżej na grzywnę lub tymczasowy areszt. W dwudziestoleciu międzywojennym każdy kto nie miał konfliktu z prawem mógł posiadać broń. Obecnie w Polsce rządzonej  przez cztery lewackie ugrupowania za brak zezwolenia na broń można posiedzieć nawet kilka lat.  Oznacza to, że nawet zaborcy traktowali nas lepiej pod względem wolności osobistych niż obecna coraz bardziej totalniacka  władza, która najwyraźniej uważa, że jesteśmy głupsi czy bardziej nieodpowiedzialni niż Polacy z przed II wojny czy z czasów Polski królewskiej.

Zakaz posiadania broni jest najwyraźniej na rękę także samym rządzącym, gdyż patrząc jak nasz kraj razem z Unią rośnie w gospodarczą siłę– wprost proporcjonalnie z długiem publicznym – niejednego obywatela mogłaby zaświerzbieć ręka by jakiemuś platfusmersowni coś odstrzelić. Z resztą znając opinie innych partii na ten temat można dojść do wniosku, że im już także ktoś coś odstrzelił. Niedawno sam minister Sikorski publicznie wyjawił obawę o swoje życie, zarzucając, że Polacy coraz częściej używają języka nienawiści. Powiedział tak komentując wpis na stronie Rzeczpospolitej nawołujący do zamachu na premiera Tuska i jego. Jasne chyba się staje dlaczego nasza władza zalegalizować broni nie chce i dlaczego się tego obawia. Po prostu w kraju gdzie rząd nie jest tyranem nie musi się niczego obawiać ze strony obywateli. W Polsce chyba tak nie jest i rząd ma się czego obawić. Gdzie te czasy gdy uznawano nas za najbardziej uzbrojonych ludzi w Europie, gdzie zdrajców nabijano na pal a Ruscy czy Niemcy czapkowali nam z daleka?

Ale czas skończyć to czepianie się PO gdyż wiadome, że przecież chłopcy sami nie rządzą, a tylko grają jak kukiełki w nieswoim teatrze. PO może chodzić bez broni ale już ich mocodawcy, którzy, jak wieść gminna niesie, całą tą PO trzymają tylko jako parawan zasłaniający ich interesy, z bronią już chodzą i to nie taką jaką znamy z odpustu. Wiadomo więc komu w kraju bronić się wolno, a kto ma tylko w strachu podnosić ręce. A podobno po zwycięstwie Lecha nad komunizmem wolności ci u nas jak przestrzeni kosmicznej. I tego się trzymajmy oficjalnie, nieoficjalnie zaś zawsze dobrze kupić sobie choćby i wiatrówkę. Podczas wyborów, co więcej, tych czy następnych najlepiej zagłosować na kogoś kto w dzieciństwie bawił się karabinami, a nie zmieniał pieluchy lakom.

Ps. Np. Szwajcaria:  Według podtrzymanego prawa, każdy mężczyzna, który ukończył 18 lat i jest objęty służbą wojskową, ma prawo trzymać broń w domu. Ponad 2 miliony obywateli w tym kraju liczącym 8 milionów posiada więc w mieszkaniu karabin lub pistolet. Szwajcarskie regulacje w tej dziedzinie należą do najbardziej liberalnych na świecie.

</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/postrzelajmy-do-rzadu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Demokracja niskich lotów</title>
		<link>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/demokracja-niskich-lotow/</link>
		<comments>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/demokracja-niskich-lotow/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Apr 2012 22:49:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pawelwieciech</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/?p=68</guid>
		<description><![CDATA[Paradoksalnie i komunizm i demokracja (przynajmniej w Polsce) siłą swojej natury dąży do sprowadzenia ludzi na jak najniższe poziomy intelektualne. Komunizm miał na celu zredukowanie klas społecznych do dwóch – klasy władczej i przewodniej oraz klasy pracującej fizycznie czyli tych którzy orali ziemię, przelewali surówkę w piecach hutniczych czy przerzucali cegły na budowie. Klasa intelektualna [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Paradoksalnie i komunizm i demokracja (przynajmniej w Polsce) siłą swojej natury dąży do sprowadzenia ludzi na jak najniższe poziomy intelektualne. Komunizm miał na celu zredukowanie klas społecznych do dwóch – klasy władczej i przewodniej oraz klasy pracującej fizycznie czyli tych którzy orali ziemię, przelewali surówkę w piecach hutniczych czy przerzucali cegły na budowie. Klasa intelektualna miała przestać istnieć, gdyż samodzielność myślenia czyniła z niej pierwszego wroga komunistów.

<span id="more-18"></span>
Komunizm bowiem nie znosi żadnej niezależności czy to intelektualnej czy to materialnej czy to religijnej. Dlatego jednymi z pierwszych którzy poszli do więzień czy na egzekucje byli właśnie intelektualiści, właściciele ziemscy i duchowni. Intelektualiści i patrioci tworzyli także klasę która tworzy trzon niepodległego i silnego państwa, a że komunizm zakładał internacjonalizm i żadne niepodlegle państwa nie były mu potrzebne ludzie myślący i nastawieni patriotycznie mieli być zlikwidowani lub zredukowani do minimum. Mówiąc w uproszczeniu miał pozostać komunistyczny uzbrojony po zęby pastuch w postaci partii i trzoda która pod przymusem miała się karmić zachwianą umysłowo i fałszywą ideą światowego komunizmu bez pieniądza, klas społecznych, religii i imperialistów, pracując według planów pięcioletnich na pełną lodówkę tych którzy ją paśli.
Ale czy jednym ze skutków ubocznych demokracji w Polsce jest coś innego od sprowadzania ludzi do klasy ciemnych wyborców? Dla każdego ubiegającego się o krzesło polityka im głupszy wyborca tym lepiej dla niego. Szczególnie kiedy sam rozumem nie grzeszy. Im więc głupszy wyborca tym łatwiej jest mu przekonać potencjalnego głosującego do bzdur wygadywanych podczas kampanii wyborczych. Im głupsi wyborcy tym mniejsze ryzyko, że któryś z nich zacznie zadawać mu niewygodne pytania albo to z racji, że szanowny kandydat w czymś się nie za bardzo orientuje albo z racji tego, że najzwyczajniej w świcie kłamie. Co prawda, demokraci nie posługują się takimi samymi brutalnymi metodami jak komuniści jednak cel jest ten sam. Pozbyć się jak największej liczby ludzi myślących. Najlepiej robić to poprzez system centralnie zarządzanego szkolnictwa decydując ile i czego ma się uczyć nowe pokolenie. A, że Niemcy zarządziły obecnie etap likwidowania państw narodowych na rzecz budowy socjalistycznego molocha pod nazwą Unia Europejska (któremu, o zgrozo, już na początku drogi grozi spektakularny rozpad) i przy okazji załatwić własne interesy, to po co młodzi np. w Polsce mają się uczyć historii? Trzeba im obciąć godziny z historii, a program tak dobrać by przypadkiem nie zaczęli się zastanawiać nad kontrowersyjnymi sprawami. Jeszcze sobie później zaczną zadawać pytania dlaczego likwidowano państwo polskie, które miało ponad tysiącletnie tradycje niepodległościowe i po co wchodziliśmy do tej Unii? Można zrozumieć to zjednoczenie unijne w kontekście wzmocnienia Europy przed zagrożeniem inwazją islamu czy konkurencją z wyrastającymi prężnymi gospodarkami świata jak Chiny czy Indie czy zalewem obcą nam kulturą arabską ale czy akurat nie można było tego zagrożenia oddalić w inny sposób np. nie walcząc tylko wspierając kulturę która wrastała w Europę od ponad dwóch tysięcy lat i na której państwa Europejskie wyrosły czyli kulturę chrześcijańską i nie walczyc z wolnym rynkiem implementując tu destrukcyjny socjalizm? Czy argument o wzmocnieniu znaczenia Europy da się pogodzić z jednoczesnym przyzwalaniem na rozpanoszenie się tu różnego rodzaju marksistów spod ciemnej gwiazdy, pederastów czy sodomitów, walkę z każdą po kolei wartością i osłabianiem gospodarek zabójczym socjalem i regulacjami? Po co szanowny kandydat na posła ma się narażać na takie pytania ze strony jakiegoś nieszczęśliwie i nieopatrznie wyedukowanego wyborcy jak w Brukseli już czeka na niego bogata stołówka przeróżnych frykasów? Najlepiej jak wyborca będzie głupi i ciemny, nie znający historii ani zasad funkcjonowania wolnego rynku. Powie mu się wówczas, że „Polska w budowie” i po sprawie.]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/demokracja-niskich-lotow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy warto iść na wybory?</title>
		<link>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/czy-warto-isc-na-wybory/</link>
		<comments>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/czy-warto-isc-na-wybory/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Apr 2012 22:48:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pawelwieciech</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/?p=65</guid>
		<description><![CDATA[Kupujemy nietani bilet na prestiżowe przedstawienie w Teatrze Narodowym. Idziemy z żoną, ja ubrany w elegancki smoking i muchę, ona w drogą, luksusową suknię. Po kilku minutach oczekiwania, rozglądania się po dystyngowanych, także eleganckich gościach i dreszczyku emocji odsłania się kurtyna. Ku naszemu zdziwieniu zamiast aktorów widzimy jak na scenie, w huku i ryku muzyki, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div>

Kupujemy nietani bilet na prestiżowe przedstawienie w Teatrze Narodowym. Idziemy z żoną, ja ubrany w elegancki smoking i muchę, ona w drogą, luksusową suknię. Po kilku minutach oczekiwania, rozglądania się po dystyngowanych, także eleganckich gościach i dreszczyku emocji odsłania się kurtyna. Ku naszemu zdziwieniu zamiast aktorów widzimy jak na scenie, w huku i ryku muzyki, zaczyna szaleć demoniczny Ozzy Osbourn. Dodatkowo zaczyna nas jeszcze polewać wodą z wiader. Cała widownia po chwilach konsternacji i niedowierzania zaczyna szturmować kasy i żądać zwrotu za bilety.

<span id="more-19"></span>

Niestety, kasy są już zamknięte, a na okienkach widnieje napis: „Reklamacje przyjmujemy za cztery lata”. To oczywiście sytuacja zmyślona, jednak idealnie odzwierciedlająca istotę demokratycznych wyborów i dawania tzw. kredytu zaufania politykom.

Nie ma chyba dnia by we wrzawie medialnej nie słychać było, że wybory to nasz zbiorowy państwowy obowiązek. Agitacją na rzecz wzięcia w nich udziału zajął się już sam prezydent Komorowski. Każdy Polak ma mieć przekonanie, że nie idąc do wyborów, szkodzi sobie i Polsce. Jego głos jest ważny i od niego zależy przyszłość naszej ojczyzny. No, ale czy na pewno?

Po szemranej tzw. „Transformacji ustrojowej” w 1989 roku, w której to komunistyczne bezpieczniaki zagwarantowały sobie spokojny byt bez żadnej odpowiedzialności za PRL, są to już 8 wybory parlamentarne. Zdawać by się mogło, że z każdym rokiem istnienia socjalnego państwa i po każdych demokratycznych wyborach, tak chełbionych i stręczonych nam niejednokrotnie przez tych co jeszcze niedawno gorliwie chodzili w pierwszomajowych pochodach, będzie coraz lepiej, no a już po 8 demokratycznych wyborach to ho, ho – marcepan, cymes, szczęście i złote rybki. No, a tu proszę! Im dłużej trwa ta niby socjalna demokracja to jakoś tego spokoju, ładu, szczęścia i dobrobytu nie widać – chyba, że na kredyt. Po ponad 20 latach jedynie słusznej „społecznej gospodarki rynkowej” (przy czym społeczna wyklucza rynkową), czy „Państwa solidarnego” – zwał jak zwał, zamiast być coraz lepiej, jedziemy na równi pochyłej trzymając w rękach coraz wyższe rachunki za media, paragony z coraz wyższymi kwotami do zapłacenia czy patrzymy z niedowierzaniem na windujące się słupki zadłużenia czy bezrobocia, odbierając telefony od krewnych myjących garnki w Londynie i czekając ze zniecierpliwieniem na efekt „Pakietu Klimatycznego”, który w Brukseli podpisali nasi unijni naiwniacy. Ano taka demokracja jacy wyborcy można powiedzieć czy też taka demokracja na jaką nam nasi – pożal się Boże – tajniacy pozwalają. Ale co jeszcze ciekawe?

Aleksander Grad, minister PO, swego czasu na pytanie o prywatyzację szpitali przez samorządy, po kampanii wyborczej odpowiedział: „Kampania rządzi się różnymi prawami.” To ciekawe stwierdzenie i wypada spróbować wytłumaczyć sobie jakimi to prawami rządzi się kampania wyborcza, zwłaszcza, że właśnie się zaczęła na dobre. Ano rządzi się raczej jednym prawem, a nie kilkoma prawami. Otóż prawo jakim rządzi się kampania wyborcza nazywa się „duraczeniem” wyborców, jak ładnie i prawdziwie ujął to Rafał Ziemkiewicz.

Któż to jest bowiem polityk i czym różni się on od np. takiego męża stanu? Polityk to zepsuty człowiek, który doskonale nauczył się manipulować prawdą i handlować dobrymi wiadomościami. Dobrymi bo inne na wyborców nie działają. Wiadomym jest bowiem, że wyborcy to w dużej większości ludzie niezorientowani dobrze w rzeczywistości i nie czytający prawie niczego, widzowie pustych seriali czy oglądacze obrazków w tabloidach. Bardzo często to łatwowierna, leniwa i mało ambitna klasa społeczna, acz najbardziej liczna, oddająca się taniej rozrywce i snobowaniu na inteligencję, której łatwo schlebiać i przekonać do słodkich i optymistycznych haseł nawet jeśli te hasła są całkowicie z sufitu wzięte. Trudno więc się dziwić, że po wyborach dokonywanych głównie przez takich wyborców w głównym nurcie polityki mamy cyrkowych amatorów i politycznych naiwniaków, a nie poważnych polityków czy mężów stanu. Mąż stanu, w odróżnieniu od polityka, to taki człowiek który własnym rodakom nie kłamie. Nie ściemnia za przeproszeniem o „silnej Polsce w Unii Europejskiej”, wiedząc, że żadnej siły i znaczenia w Unii nie mamy. Mówi, że jak ma być dobrze to trzeba ciężko popracować bez żadnego socjalu, który mówił wprost, że by wygrać wojnę będzie „krew, pot i łzy”, a nie, że jesteśmy „silni i zwarci”. Natomiast demokratyczny polityk to człowiek, który doskonale opanował co w danej chwili powiedzieć można, a czego w żadnym wypadku powiedzieć wyborcom nie można, gdyż mogłoby to zakończyć się wyborczą klapą. Nauczył się więc mowy pokrętnej, płytkiej, mało konkretnej, wymijającej, niejasnej, manipulującej prawdą, kłamliwej, mało zrozumiałej, odnoszącej negatywne zjawiska tylko do przeciwników. Nauczył się jej tylko po to by zrobić dobre wrażenie i unikać odpowiedzi na pytania, na których odpowiedzi nie zna lub które postawiłyby go w nieciekawym świetle. Zadajmy sobie więc pytanie: Czy któryś polityk powie oficjalnie: „Dam zatrudnienie w urzędzie i zapłacę po 3 tys. do ręki. Zbuduję mosty i drogi. Pieniądze na to pożyczę w banku i zwiększę dług publiczny, co się przełoży na wyższe podatki dla wszystkich”. Czy ktokolwiek słyszał kiedyś takie przemówienie wyborcze? Nie, oczywiście. Sprawny polityk, wyspecjalizowany w „duraczeniu” wyborców powie: „Polska w budowie” albo „Budujemy państwo solidarne”, „Jutro bez obaw” czy „Najważniejszy jest człowiek”, itp. naiwne brednie obliczone na poziom umysłowy czytelników „Gazety Wyborczej”.

Poniżej dwa tematy, które choć niejednokrotnie przypominane przez niektórych i o których już pisałem, nie znajdują szerszego odzewu w mediach krajowych i stanowią swego rodzaju temat tabu. Temat przemilczany zarówno przez dziennikarzy jak i przez polityków. Przy czym Ci pierwsi niejednokrotnie z wytycznych jakich się trzymają nie chcą zadawać niewygodnych pytań. Czego mianowicie startujący w szranki politycy nam nie chcą powiedzieć lub jakich odpowiedzi unikają?

Kurtyna milczenia opada na fakt, że przez 20 lat rządów socjalistów w Polsce nie ma w tym kraju klasy średniej. (Tak, tak, żadna prawica w Polsce nie rządziła, nie było powszechnego uwłaszczenia, ani nie było tu prawdziwego wolnego rynku dłużej niż kilka lat i nie było żadnej odpowiedzialności za PRL). Oszczędności ma ok 20 % gospodarstw domowych, a reszta nie ma ich w cale lub minimalne. Krajowa sprzedaż detaliczna jednak ma się z roku na rok całkiem nieźle lub rośnie bez znaczących podwyżek zarobków, co świadczy o tym, że jest kredytowana. Życie na kredyt dało nam długi, które musimy spłacać w okolicznościach zadłużenia publicznego czyli takiego do którego przyczyniły się wszystkie poszczególne rządy jakie mieliśmy do tej pory. Jest ono kilkakrotnie wyższe niż długi Gierka. Oprócz więc długów prywatnych mamy jeszcze dług rządowy celujący już w granicach ok. 900 mld złotych, gdzie odsetki powodują przyrastanie tego długu z prędkością 6-7 tys. zł na sekundę. Na każdego Polaka w obecnej chwili jest to prawie 23 tys. zł na głowę więc na czteroosobową rodzinę przypada 90 tys. zł długu rządowego. Nie licząc tych rodzin, które posiadają jeszcze długi z tytułu kredytów zaciągniętych prywatnie. Sumując je razem wychodzą już kwoty olbrzymie jak na przeciętną rodzinę. Czy da się to jeszcze spłacić? Wątpliwe, ale nawet jeśli nasze PKB byłoby dwucyfrowe to nikt tego wzrostu gospodarczego nie odczuje. Wszystkie dochody pójdą zamiast do naszej kieszeni na spłatę długów. Zakładając jeszcze, że nikt nam tych pieniędzy nie ukradnie, jak to już bywało (FOZZ czy zamrożony swego czasu przez Balcerowicza kurs dolara). No, a co w sytuacji jeśli nasze PKB będzie dłużej wynosiło 1-2% lub będzie pod kreską? Wówczas przerobimy scenariusz Grecki… czyli masowe protesty, palenie opon pod URMem i gotowanie zupy na szczawiu. Ale temat naszych opłakanych finansów to tylko jeden z wielu tematów o których żaden polityk nam się nie zająknie. Być może też i z tego powodu, że nie bardzo się w temacie orientuje. No, może tylko Janusz Korwin-Mikke i jego UPR, obecnie Kongres Nowej Prawicy, który od lat próbuje to Polakom wytłumaczyć, lecz jak widać, przy zmasowanej anty-kampanii medialnej wobec jego osoby, bez większego skutku.

Ale podajmy i inny temat tabu z wielu, o którym publicznie nie mówi się prawie w ogóle. Czy podczas kampanii wyborczej któryś z kandydatów poruszy temat pisania o „polskich obozach koncentracyjnych”, o „polskim antysemityzmie”, o polskim „współudziale w holokauście” czy wręcz obwiniania nas o holokaust, mimo, że nic takiego nie miało miejsca? Dlaczego pisze się podejrzane paszkwile typu „Złote Żniwa” T. Grossa, gdzie przedstawia się nas zbiorowo jako cmentarne hieny, bez ostrej reakcji ze strony naszych władz? Czy też dlaczego nasi politliderzy paradują w jarmułkach, przepraszając za zbrodnie, których państwo polskie nie popełniło, tak jak zrobił to nasz prezydent „czarnego humoru” Bronisław Komorowski, kłaniający się w pas przybyłym do Jedwabnego Żydom? Dlaczego to Izraelici, niby to nasi „bracia”, żądają abyśmy im wypłacili ok 60 mld dolarów z naszych kieszeni w ramach rekompensat za wojnę, której nie wywołaliśmy? Nie wiedzą Państwo dlaczego? Odpowiedź na to pytanie może być niezwykle ciekawa i o wiele bardziej ważniejsza od tego czy będzie zjazd z autostrady czy nie oraz jak wypadnie Euro2012. Kampania wyborcza to dobra okazja by zapytać tego czy innego stojącego przed nami polityka o takie zagadnienia, które nawet w głównej TV są pomijane jakimś dziwnym milczeniem. Nie bazujmy tylko na pytaniu „Kiedy będzie lepiej?” – bo lepiej już najpewniej było.

Można pytać bez końca o rzeczy, które już na pierwszy rzut wydają się nam podejrzanie nielogiczne. O tandetne, kompromitujące śledztwo smoleńskie, o skrajnie niekorzystną dla nas umowę gazową, o obniżanie poziomu nauczania i ograniczanie godzin historii, o katastrofalne wyniki ostatniej matury, o przedpotopową kolej i nieśmiertelnego min. Grabarczyka, o obietnice Tuska i zapowiedzi kolejnej podwyżki VAT, o stręczenie do wejścia do strefy Euro, która właśnie się spektakularnie rozpada, jakieś dziwne ożywienie autonomii śląska, o antysemickie prowokacje, które mają zmusić nas do bezzasadnego bicia się w piersi, o brak wpływu na cokolwiek co dzieje się w Unii i wypraszanie nas z ważnych konferencji, itd. i itp. Trzeba pytać o rzeczy które wydają się arcydziwne, arcyniemądre, pomijane milczeniem lub nielogiczne, a których nasi politliderzy nie chcą nam jakoś jasno wytłumaczyć albo pomijają zazwyczaj milczeniem, kampanie wyborczą sprowadzając do bzdurnych haseł i idiotycznych kłótni w stylu kto co źle o kimś powiedział.

Ale wracając do wątku o sens wzięcia udziału w wyborach trzeba zapytać jeszcze po co i w jakim celu w nich brać udział skoro po lawinie szumnych i dumnych haseł wszystko wraca do rzeczywistości już nawet nie takiej samej ale często gorszej? Bo przecież tych i podobnych pytań nie stawialiśmy kilka lat wcześniej.

Zastanówmy się jeszcze na koniec po co iść do wyborów skoro może się okazać, że podobnie jak na wspomnianym na początku spektaklu, program wyborczy na który oddajemy głos przepadnie już na drugi dzień po wyborach. Pamiętamy przecież obietnice PO przed poprzednimi wyborami. Miało być konserwatywnie w życiu i liberalnie w gospodarce. Okazało się jednak, że jak to w demokracji bywa, PO nie miała zamiaru nic z tych punktów wdrażać w życie. Co więcej musiała utworzyć koalicję z PSL. Powstał więc programowy kompromis czyli program na który ani jeden Polak w wyborach nie głosował. Czy w takim razie któryś punktów w założeniach wyborczych PO zaistniał naprawdę? Żaden! Jaką więc mamy gwarancję, że jakikolwiek program na który zagłosujemy w tych wyborach zaistnieje tym razem?

Ps. Reklamacje, niestety, za cztery lata.

</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/czy-warto-isc-na-wybory/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Minister Sikorski się boi</title>
		<link>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/minister-sikorski-sie-boi/</link>
		<comments>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/minister-sikorski-sie-boi/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Apr 2012 22:46:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pawelwieciech</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/?p=63</guid>
		<description><![CDATA[Minister Sikorski się boi. Boi się, że Polacy odstrzelą jemu i Donaldowi Tuskowi głowę. Radosław Sikorski powiedział niedawno dziennikarzom w Sejmie, że na stronach internetowych dziennika „Rzeczpospolita” ukazał się wpis, który bezpośrednio wzywa do zamachu na premiera Donalda Tuska i na niego. Niedługo potem kolejny raz zwrócił się do prokuratora generalnego ws. stanowczego ścigania wypowiedzi, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div>

Minister Sikorski się boi. Boi się, że Polacy odstrzelą jemu i Donaldowi Tuskowi głowę. Radosław Sikorski powiedział niedawno dziennikarzom w Sejmie, że na stronach internetowych dziennika „Rzeczpospolita” ukazał się wpis, który bezpośrednio wzywa do zamachu na premiera Donalda Tuska i na niego. Niedługo potem kolejny raz zwrócił się do prokuratora generalnego ws. stanowczego ścigania wypowiedzi, również tych z Internetu, nawołujących do nienawiści.

<span id="more-20"></span>
A cóż takiego się stało, że nasz szef MSZ, przedstawiciel tzw. „rządu miłości”, zaczyna mieć pietra o swoje własne życie? Co ciekawe groził zapewne któryś z jego własnych rodaków. Czyżby z naszymi rodakami było coś nie tak? Co takiego szef MSZ jak i jego przełożony Donaldo Tusk ma na pieńku, że Polaków zaczyna ogarniać jak to ujął „mowa nienawiści”?

Szanowny panie ministrze czy może szanowny panie wyższy urzędniku unijny (bo z chwilą oddania suwerenności naszego kraju przez pana kolegów unijnej międzynarodówce i międzynarodowym lichwiarzom raczej tak do pana powinniśmy się zwracać). Nie bardzo rozumiem dlaczego pan się dziwi takim odruchom Polaków. Osobiście przypuszczam, że takich wpisów nie tylko było o wiele więcej ale będzie coraz więcej. Czy nie pamięta pan polskiej historii jak to w 9 maja 1794 r. na palcu zamkowym w Warszawie Polacy wieszali zdrajców? Dla przypomnienia na sznurku zawiśli wówczas: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło. Król August zawisł zaocznie – powieszono jego portret z racji trudności z jego ujęciem. Ano jak się wystawiło Polaków do wiatru i jeszcze wzięło się za to pieniądze to cóż się dziwić Polakom, że poczuli się oszukani. Nie oszczędzili nawet biskupa, z którego wcześniej zdjęli święcenia. Czy sądzi pan, że teraz sytuacja mogłaby być inna? Duża część polskiego narodu pozostała jeszcze zdrowa i doskonale rozróżnia kto wystawia ich do wiatru, a kto nie. Zwłaszcza, że zahipnotyzowani medialną socjotechniką i medialnymi kłamstwami polscy widzowie, zaczynają powoli przejrzewać na oczy. Niestety manipulacje Platformy i partii okrągłostołowych są skuteczne ale najwyraźniej na niedługi okres czasu. Polacy coraz częściej zaczynają kalkulować sobie dług jaki wasz szanowny rząd tutaj powiększa i w jaki sposób odbije się on na ich kieszeni. Pańskie zdziwienie nie powinno być niczym nadzwyczajnym bo jako wyższy urzędnik unijny razem z pana szefem Donaldem wie pan doskonale, że będąc w PO sprzedaje pan interesy polskich obywateli unijnej biurokracji. To jedno, a drugie coraz więcej Polaków wie, że życie ponad stan i dług publiczny jaki powiększacie na chwilę obecną sięga już 863 mld zł. Przeliczając to na głowę mieszkańca wychodzi ponad 22 tys. Tak więc każdy Polak od bobasa po starszego człowieka nosi na karku dług wysokości ponad 22 tys. zł. Na czteroosobową rodzinę wynosi to prawie 90 tys. zł i powiększa się z prędkością 5 tys. zł na jedną sekundę. Panie szanowny wyższy urzędniku unijny, Gierek w ciągu dekady zadłużył nas na 70 mld $. Pana rząd zadłużył Polaków na 100 mld $ w ciągu niespełna czterech lat. W takiej sytuacji nawet jeśli w tym kraju PKB podskoczyłby do postaci dwucyfrowej to żaden Polak tego dobrze nie odczuje bo zysk zamiast do jego kieszeni pójdzie na spłatę długu, który jest tworzony przez pański rząd. Ale to dopiero początek zabawy bo jak wiadome pańscy koledzy (wśród polskich patriotów nazywani unioidiotami albo zaprzańcami) podpisali tzw. pakiet klimatyczny. Polacy niedługo już przekonają się jaki będzie to świetny dla nich interes. Cóż, tak po krótce jeśli ktoś kogoś okrada to jest złodziejem. Jeśli rząd jest na tyle nieudolny i nie potrafi zrównoważyć budżetu tylko zadłuża obecne i przyszłe pokolenia na długie lata i na olbrzymie kwoty z powodu swej niekompetencji i głupoty, tym samym okradając go z własnych wypracowanych pieniędzy, to zdrowi obywatele wiedzą co się ze złodziejem robi. No, a jeśli złodzieje jeszcze sprzedają ich w międzynarodowe szemrane objęcia unijnych biurokratów czy ruskich czekistów biorąc za to pieniądze, to czy nie jest odruchem zwykłej samoobrony powiesić ich na placu zamkowym?

</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/minister-sikorski-sie-boi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kosmiczna prezydencja polskich szwejów</title>
		<link>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/kosmiczna-prezydencja-polskich-szwejow/</link>
		<comments>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/kosmiczna-prezydencja-polskich-szwejow/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Apr 2012 22:46:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pawelwieciech</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/?p=61</guid>
		<description><![CDATA[W USA skończyła się właśnie era wahadłowców, transportowych statków kosmicznych. Po trzydziestu latach kosmicznych podbojów, 21 lipca wylądował prom Atlantis, co było ostatnią misją wahadłowca tego typu. W sumie w kosmos przez 30 lat latało pięć amerykańskich promów. Co teraz planują amerykanie? Planują budowę nowych rakiet ale już z użyciem bardziej nowoczesnych technologii, co spowoduje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div>

W USA skończyła się właśnie era wahadłowców, transportowych statków kosmicznych. Po trzydziestu latach kosmicznych podbojów, 21 lipca wylądował prom Atlantis, co było ostatnią misją wahadłowca tego typu. W sumie w kosmos przez 30 lat latało pięć amerykańskich promów. Co teraz planują amerykanie?

<span id="more-21"></span>
Planują budowę nowych rakiet ale już z użyciem bardziej nowoczesnych technologii, co spowoduje obniżenie kosztów. Za podobne prace biorą się Brytyjczycy. Poza tym w USA planują udostępnić przestrzeń kosmiczną prywaciarzom. Zaczyna się rozwijać kosmiczna turystyka co oznacza, że jeśli ktoś dysponuje odpowiednio dużą gotówką może sobie zarezerwować termin i polecieć w kosmos by pooglądać Ziemię z wysokości 100 km albo nawet wejść sobie na orbitę. W Rosji także to jest możliwe. A co słychać w naszym kraju? Tu lokalni polityczni szweje czyli nasi umiłowani przywódcy z PO, PSL i SLD (niekórzy dodają jeszcze PiS), nie mogą dać sobie rady z wybudowaniem kilku kilometrów autostrad. Już wiadome, że po kilku latach prac nad polskimi autostradami nie ma szans by były gotowe na Euro 2012. I chyba to najlepiej pokazuje w jak głębokiej ……. o pardon, w jak głębokiej jaskini jesteśmy jeśli chodzi o nasze technologiczne i ekonomiczne zaawansowanie i ile wartę są bajania naszego głównego politycznego szweja Donalda Tuska o zielonej wyspie i sile polskiej prezydencji. A może by tak zrobić ściepę i wystrzelić tą naszą prezydencję razem z jej tzw. entuzjastami w kosmos ale tak by stery mogły prowadzić statek tylko do przodu bez możliwości zawrócenia?

</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/kosmiczna-prezydencja-polskich-szwejow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Europa Środkowa – kiedy kolejne rozbiory?</title>
		<link>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/europa-srodkowa-kiedy-kolejne-rozbiory/</link>
		<comments>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/europa-srodkowa-kiedy-kolejne-rozbiory/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Apr 2012 22:45:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pawelwieciech</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/?p=59</guid>
		<description><![CDATA[Znane powiedzenie, że „Kurica nie ptica, Polsza nie zagranica” wydaje się znów dryfować w kierunku spełnienia marzeń pewnego ruskiego cara. Po 20 latach względnej niepodległości jesteśmy w miejscu w którym nasze istnienie jest podyktowane tylko i wyłącznie tym, że na razie ani Berlinowi ani Moskwie nie opłaca się jeszcze ostentacyjne i huczne rozebranie naszego terytorium. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div>

Znane powiedzenie, że „Kurica nie ptica, Polsza nie zagranica” wydaje się znów dryfować w kierunku spełnienia marzeń pewnego ruskiego cara. Po 20 latach względnej niepodległości jesteśmy w miejscu w którym nasze istnienie jest podyktowane tylko i wyłącznie tym, że na razie ani Berlinowi ani Moskwie nie opłaca się jeszcze ostentacyjne i huczne rozebranie naszego terytorium.

<span id="more-22"></span>

Po dwudziestu latach degrengolady umysłowej i kulturowej jaką zaserwowano Polakom po Okrągłym Stole oraz założenia knebla medialnego na tematy dla nich na prawdę istotne i ważne nie potrafią już oni odróżnić kto ich wróg, a kto przyjaciel. Manipulowani, karmieni tematami zastępczymi oraz politycznymi mitami przypadkowych polityków, w dużej części sierot po PRLu którzy nie potrafią stać w pionie cały czas przechylając się miedzy Moskwą a Brukselą czytaj Berlinem, zupełnie nie wiedzą gdzie leży punkt ciężkości w polskiej racji stanu. Doszło do tego, że nasz kraj wszedł w stan politycznej nieważkości. Słabi wewnętrznie, coraz biedniejsi, pozbawiani coraz większej ilości zarobków przez drakońskie podatki, ubezwłasnowolnieni przez ustawy pazernej i niezrównoważonej biurokracji, Polacy znaleźli się w sytuacji, w której nikt już prawie na górze nie reprezentuje ich interesów. Sprowadzono nas do poziomu wyborczego bydełka i dojnej krowy podatkowej. To znaczy, że rządzący polską unijni urzędnicy wyższego szczebla (po Lizbonie trudno wymienić takie tytuły jak premier czy prezydent – skoro całą prawie władzę oddano Brukseli) interesują się tylko dwoma tematami związanymi z mieszkańcami Polski. Pierwszym: jak „urobić” ich tak by słusznie zagłosowali oraz drugim: ile jeszcze pieniędzy możemy od nich wyciągnąć chcąc sfinansować manko w budżecie oraz mitomańskie projekty polityczne naszej ekipy. Poza tym, wydawać się może, Polacy nie leżą w centrum zainteresowania rządu.

Słowo rząd jest tu zresztą napisane trochę na wyrost bo trzeba zapytać czym ten rząd rządzi? W sprawach finansowych rządzi w Polsce nie rząd, a dług publiczny, deficyt budżetowy oraz bankrutujący ZUS. To nie rząd rządzi tymi zjawiskami czy instytucjami ale ich wysokość rządzi rządem. Oznacza to, że decyzje jakie podejmują politycy zależne są od wysokości zadłużenia, wielkości deficytu oraz tego ile pieniędzy potrzebuje ministerstwo finansów by oddalić tymczasowo widmo bankructwa. Krótko mówiąc o ile wzrasta deficyt o tyle rząd nam podnosi podatki – o obniżeniu podatków nikt nie słyszał – w drugą stronę to nie działa. Im wyższy deficyt tym większy VAT. Można stwierdzić, że motorem decyzyjnym rządu są właśnie te zjawiska, które żyją własnym życiem i których nikt nie kontroluje. Jak je pokonać i zlikwidować – o tym nikt nie mówi. Święte bożki socjalizmu są nie do ruszenia.

W sprawach zagranicznych też rząd nie rządzi. Od kilku dobrych lat płyniemy w mainstreamie lewicowej mitomani zbudowania unio-mocarstwa na socjalnej podstawie. Problem w tym, że jeszcze o ile przy funkcjonowaniu systemu Nicejskiego mogliśmy mieć wpływ na to co dzieje się w Unii i mocne prawo veta o tyle po wejściu w życie zapisów z Lizbony, który to traktat podpisał Lech Kaczyński, nie mamy tam żadnej siły głosu. (Jeszcze raz trzeba zaznaczyć, że w głosowaniu Rady Europejskiej w systemie Nicejskim mieliśmy 27 głosów, podczas gdy Niemcy 29. W traktacie z Lizbony zakładającym siłę głosu proporcjonalną do liczny ludności nasza siła głosu spadła w stosunku do Niemiec o ponad 50%!!! Niemcy 17,1 %, Polska 8% – i na to polskie władze się zgodziły). Oznacza to, że polscy rządzący odmówili Polakom reprezentowania ich interesów. Podpisując takie warunki zgodziły się na oddanie władzy Komisji Europejskiej, na decyzje której nie mamy żadnego realnego wpływu. Przykładów jest wiele i dobrze to było widać gdy Unia budując swe służby zagraniczne nie zgodziła się na zatrudnienie w nich żadnego Polaka.

Po sposobie w jaki toczy się polskie śledztwo w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem wyraźnie widać, że premier godząc się na prowadzenie go głównie przez Rosjan, podpisując jednocześnie załącznik do konwencji Chicagowskiej (w sumie wielkie nic), wyparł się reprezentowania interesów Polaków, nie tylko tych których krewni zginęli w katastrofie ale z uwagi na fakt, że zginęli tam dwaj polscy prezydenci, wyparł się nas w ogóle- skapitulował jako polski premier. Mówiąc mocniej – po prostu miał nas gdzieś. Jak inaczej powiedzieć, skoro na czele komisji rosyjskiej od razu stanął sam Putin. Polski premier nawet nie zwiedził dobrze miejsca katastrofy a jedynym zmartwieniem jego i ekipy pijarowców która przybyła pod Smoleńsk było to by nie spotkać się z Jarosławem Kaczyńskim, dobrze ustawić się do kamer i zrobić efektowny shakehand z czekistą Putinem, po czym pośpiesznie wyjechać. Mocne słowa same cisną się na usta, gdyż nie sądzę by premier nie wiedział, że podpisanie takiego załącznika w sytuacji kiedy rozbija się samolot wojskowy było jawną kapitulacją i kpiną z Polaków. To co się stało z wrakiem to temat skandaliczny – który w innej sytuacji postawiłby stosunki obu państw na ostrzu noża. U nas premier udaje głupiego.

Premier nie rządzi nawet samym sobą. Wymogi niepewnej demokaruzeli wyborczej, dbanie o wysokość słupka poparcia i bycie na łasce i niełasce mało przewidywalnego humoru mało rozgarniętego tłumu wymagają codziennych zabiegów armii ludzi od PRu. Premier słucha więc uważnie jak umeblować twarz by zapowiedzieć tą czy inną wiadomość, skądinąd także starannie ułożoną i dobraną w słowa. Słucha jaki dobrać krawat i koszulę oraz czy patrzeć w kamerę czy sufit zapowiadając tą czy inną wiadomość. Prezydent natomiast przypomina dobrego i zabawnego wuja z imienin u cioci. A wszystko to oczywiście w atmosferze miłości oraz dezaprobaty wobec ośrodków „nienawiści” i „zemsty” mających swe korzenie w obozie opozycji.

Ale jest jeszcze gorsze zjawisko. Coraz częściej słychać, że Donald Tusk celuje w kierunku Komisji Europejskiej. Niedługo skończy się kadencja obecnego jej szefa, a tak się składa, że obecnie wypadałoby wybrać kogoś z naszej części Europy. Jeśli to prawda to jest to już drugi przypadek (pierwszym był A. Kwaśniewski, który jako prezydent miał ochotę starać się o stanowisko sekretarza ONZ), kiedy jedna z dwóch najważniejszych osób w państwie zamiast poświęcić się Polsce i oddać rządzeniu, myśli jak zrobić karierę w instytucjach poza krajem. Jak można nazwać taką postawę polityków? Czy nie schodzimy przypadkiem do poziomu politycznego pętactwa? – Gdzie politycy zamiast reprezentować interesy kraju myślą jak urwać się na stanowiska w światowych organach?

Efekty tego są co najmniej opłakane. Berlin zabiera się więc po cichu za Śląsk. A jakże skoro nikt im nie staje na drodze, a Donald Tusk zamiast walczyć o polski interes marzy o zostaniu przewodniczącym Komisji Europejskiej. Całkiem więc możliwe, że uda się Śląsk wyrwać. Moskwa coraz bardziej zaciska na nas kordon surowcowy co powoduje, że jesteśmy już coraz bardziej od niej zależni w kwestiach dostaw energii. I nie chodzi tylko o ostatnią, skandaliczną umowę na dostawy gazu na najbliższe 20 lat. Tylko patrzeć jak wspaniałomyślny rząd Donalda Tuska sprzeda Rosjanom firmę Lotos na której to terenie leży polski naftoport. Staniemy się tym samym republiką zbytu ruskich surowców naturalnych za kosmiczne ceny. Idąc dalej Żydzi zabierają się za rewindykacje majątkowe, a Ukraińcy za rewizję granic Galicji Zachodniej, co już głośno zaczynają manifestować. Szwecja tym razem nie jest zainteresowana. Austria też – na razie nie ma potencjału.

Interesów Polaków nikt na tym świecie nie reprezentuje. Mówiąc szumnie i wycierając sobie gębę Polską nasza świta ma najwyraźniej na uwadze tylko i wyłącznie interes swojej politycznej zgrai. A ona musi zrobić dwie rzeczy: zgłupić Polaków tak by znowu zagłosowali za siłami postępu i świetlanej przyszłości, oraz zapewnić sobie godziwe utrzymanie z ich kieszeni. Pytanie kiedy Polacy przejrzą na oczy zanim obudzą się znowu już nie z ręka ale cała głową w nocniku?

</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://czasbochenski.pl/blogi/pawelwieciech/2012/04/18/europa-srodkowa-kiedy-kolejne-rozbiory/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

